Dzień był okropny. Już do wieczora czułam się fatalnie. Do tego doszło osłabienie związane z niespożywaniem żadnych posiłków od śniadania dnia ósmego. Nie popracowałam wiele. Nie miałam siły pracować. Próbowaliśmy z kolegą dostać się na Mszę w Dolinie Jozafata, ale nasz nie wpuścili, więc poszliśmy do Bazyliki Grobu Bożego. Było bardzo mało ludzi. Mogliśmy się spokojnie pomodlić, wejść do grobu, na spokojnie, w ciszy, bez zgiełku i tłumów. We wszystkich poleconych mi intencjach odmówiłam między innymi Koronkę do Miłosierdzia Bożego przy skale, gdzie Jezus został ukrzyżowany.
Dzień zakończony ogromnym zmęczeniem i lampką wina w Betlejem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz