niedziela, 28 lutego 2010

Dziś politycznie hihihi

Z racji na zawód i własne zainteresowania interesuję się polityką. Poniekąd.
W każdym razie wybory na prezydenta interesują mnie bardziej niż kwestia likwidacji KRUS, choć bardzo słuszna. Niestety kandydata na mojego prezydenta nie ma. I trzeba będzie nie po chrześcijańsku w czasie najbliższych wyborów pozostać w domu. Na Lecha Kaczyńskiego drugi raz nie zagłosuję, bo niestety w najważniejszych kwestiach mnie zawiódł. Zabrakło mi u niego odwagi w bronieniu polskiej racji stanu na forum międzynarodowym. I zawiodła mnie jego żona, nagle zwolenniczka aborcji, biorąca udział w słynnym szabacie czarownic swego czasu z czołową blond dziennikarką naszego kraju na czele. Ale przyjdzie mi chyba emigrować, bo kontrkandydaci jeszcze gorsi. Dziś z kampanią ruszył pupilek PO Radek Sikorski. Nie wiem, czemu pisze Radek, bo wódki z nim nie piłam, i trochę śmieszy mnie spoufalenie własnego imienia z jego strony. W każdym razie dziś przedstawił swój program przy dźwiękach muzyki z filmu „Piraci z Karaibów” hahaha (swoją drogą naprawdę fajnyfilm). A głównym przesłaniem ministra spraw niepolskich jest potrzeba pozbawienia Lecha Kaczyńskiego władzy, o którym powiedział, że można być człowiekiem niskim, ale nie małym. I tu całą swą małość pokazał minister Sikorski. Jego programem zdaje się nie być dobro Polski, jego programem zdaje się być poniżanie obecnego prezydenta. Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się nabrać na jego uśmiech i wyćwiczone pozy (tak jak to było w przypadku Kwaśniewskiego TW Alek). Tylko problem będzie jeszcze jeden, na kogo głosować, jak na razie nie ma na kogo?

sobota, 27 lutego 2010

Pyłek się nawróci...

No dobra, postaram się pisać więcej. Co prawda ostatnie dwa tygodnie siedziałam w domku, więc prawie zapomniałam, jak się w ogóle pisze i może się jutro okazać, a już jutro idę do pracy (tak, w niedzielę, wrr, ale co zrobić, taki zawód), że ja już nie umiem pisać, redagować i nie wiem, czego jeszcze hihihi. Ale nic, trzeba wrócić do rzeczywistości... Jak dobrze, że wraca już wiosna. Mam nadzieję, że zapowiadane mrozy nie nadejdą jednak, a jak nadejdą, śnieg nas nie zasypie. Ja wiem, że piszę o bzdurach. A wiecie dlaczego? Bo ja nie mam problemów, oprócz finansowych, ale to pryszcz. Ja mam spokojne życie. Jedyna rzecz, jaka je przerywa, to wysypka na szyjce mojego dziecka. Ale szybko mija. Gdy patrzę na znajomych, bliższych i dalszych, czy na ludzi, którzy muszą się zmagać z przeciwnościami losu, to naprawdę cieszę się ze swojego spokoju. Choć kurcze, czasem myślę, co złego nam się wydarzy? Tak być nie może, że ciągle jest dobrze... Kurcze. No ale przecież nie można tak myśleć, trzeba ufać Bogu, że On nad nami czuwa i co się nie wydarzy, obróci się na nasze dobro. Zresztą już nie mało mam za sobą. Rzeczy trudne i okropne, o których nie myślę i nie mówię na trzeźwo. Rzeczy, o których wie tylko On.

Więc jak się nie cieszyć słońcem i coraz cieplejszymi dniami. I wielkimi kałużami, które zwiastują najpiękniejszą porę roku?

I jak nie zapominać o tych, którzy potrzebują naszej modlitwy szczególnie. Panie Jezu, Ty wiesz...

Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza dla ciężarnych!

wtorek, 23 lutego 2010

30. urodziny niebawem

Jeszcze trochę i skończę 30 lat. Dziwie to napisać. Jeszcze dziwniej to wypowiedzieć. heheheh No nic, jak będzie tort, to się najem, a co! I wypiję szampana!
A ja coraz częściej myślę o drugim dziecku. Dzisiaj śniło mi się, że zaczynam rodzić. To na pewno od częstego ostatnio przebywania z ciężarną sąsiadką. Nic, zwolnienie się skończy, to i głupie myśli się skończą... Miało być błyskotliwie i zabawnie. Wyszło nijak. Chyba zamknę tego bloga i tam niewiele osób tu zagląda hihihi. Całuski dla tych, co jednak zaglądają!