Z racji na zawód i własne zainteresowania interesuję się polityką. Poniekąd.
W każdym razie wybory na prezydenta interesują mnie bardziej niż kwestia likwidacji KRUS, choć bardzo słuszna. Niestety kandydata na mojego prezydenta nie ma. I trzeba będzie nie po chrześcijańsku w czasie najbliższych wyborów pozostać w domu. Na Lecha Kaczyńskiego drugi raz nie zagłosuję, bo niestety w najważniejszych kwestiach mnie zawiódł. Zabrakło mi u niego odwagi w bronieniu polskiej racji stanu na forum międzynarodowym. I zawiodła mnie jego żona, nagle zwolenniczka aborcji, biorąca udział w słynnym szabacie czarownic swego czasu z czołową blond dziennikarką naszego kraju na czele. Ale przyjdzie mi chyba emigrować, bo kontrkandydaci jeszcze gorsi. Dziś z kampanią ruszył pupilek PO Radek Sikorski. Nie wiem, czemu pisze Radek, bo wódki z nim nie piłam, i trochę śmieszy mnie spoufalenie własnego imienia z jego strony. W każdym razie dziś przedstawił swój program przy dźwiękach muzyki z filmu „Piraci z Karaibów” hahaha (swoją drogą naprawdę fajnyfilm). A głównym przesłaniem ministra spraw niepolskich jest potrzeba pozbawienia Lecha Kaczyńskiego władzy, o którym powiedział, że można być człowiekiem niskim, ale nie małym. I tu całą swą małość pokazał minister Sikorski. Jego programem zdaje się nie być dobro Polski, jego programem zdaje się być poniżanie obecnego prezydenta. Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się nabrać na jego uśmiech i wyćwiczone pozy (tak jak to było w przypadku Kwaśniewskiego TW Alek). Tylko problem będzie jeszcze jeden, na kogo głosować, jak na razie nie ma na kogo?
niedziela, 28 lutego 2010
sobota, 27 lutego 2010
Pyłek się nawróci...
No dobra, postaram się pisać więcej. Co prawda ostatnie dwa tygodnie siedziałam w domku, więc prawie zapomniałam, jak się w ogóle pisze i może się jutro okazać, a już jutro idę do pracy (tak, w niedzielę, wrr, ale co zrobić, taki zawód), że ja już nie umiem pisać, redagować i nie wiem, czego jeszcze hihihi. Ale nic, trzeba wrócić do rzeczywistości... Jak dobrze, że wraca już wiosna. Mam nadzieję, że zapowiadane mrozy nie nadejdą jednak, a jak nadejdą, śnieg nas nie zasypie. Ja wiem, że piszę o bzdurach. A wiecie dlaczego? Bo ja nie mam problemów, oprócz finansowych, ale to pryszcz. Ja mam spokojne życie. Jedyna rzecz, jaka je przerywa, to wysypka na szyjce mojego dziecka. Ale szybko mija. Gdy patrzę na znajomych, bliższych i dalszych, czy na ludzi, którzy muszą się zmagać z przeciwnościami losu, to naprawdę cieszę się ze swojego spokoju. Choć kurcze, czasem myślę, co złego nam się wydarzy? Tak być nie może, że ciągle jest dobrze... Kurcze. No ale przecież nie można tak myśleć, trzeba ufać Bogu, że On nad nami czuwa i co się nie wydarzy, obróci się na nasze dobro. Zresztą już nie mało mam za sobą. Rzeczy trudne i okropne, o których nie myślę i nie mówię na trzeźwo. Rzeczy, o których wie tylko On.
Więc jak się nie cieszyć słońcem i coraz cieplejszymi dniami. I wielkimi kałużami, które zwiastują najpiękniejszą porę roku?
I jak nie zapominać o tych, którzy potrzebują naszej modlitwy szczególnie. Panie Jezu, Ty wiesz...
Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza dla ciężarnych!
Więc jak się nie cieszyć słońcem i coraz cieplejszymi dniami. I wielkimi kałużami, które zwiastują najpiękniejszą porę roku?
I jak nie zapominać o tych, którzy potrzebują naszej modlitwy szczególnie. Panie Jezu, Ty wiesz...
Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza dla ciężarnych!
wtorek, 23 lutego 2010
30. urodziny niebawem
Jeszcze trochę i skończę 30 lat. Dziwie to napisać. Jeszcze dziwniej to wypowiedzieć. heheheh No nic, jak będzie tort, to się najem, a co! I wypiję szampana!
A ja coraz częściej myślę o drugim dziecku. Dzisiaj śniło mi się, że zaczynam rodzić. To na pewno od częstego ostatnio przebywania z ciężarną sąsiadką. Nic, zwolnienie się skończy, to i głupie myśli się skończą... Miało być błyskotliwie i zabawnie. Wyszło nijak. Chyba zamknę tego bloga i tam niewiele osób tu zagląda hihihi. Całuski dla tych, co jednak zaglądają!
A ja coraz częściej myślę o drugim dziecku. Dzisiaj śniło mi się, że zaczynam rodzić. To na pewno od częstego ostatnio przebywania z ciężarną sąsiadką. Nic, zwolnienie się skończy, to i głupie myśli się skończą... Miało być błyskotliwie i zabawnie. Wyszło nijak. Chyba zamknę tego bloga i tam niewiele osób tu zagląda hihihi. Całuski dla tych, co jednak zaglądają!
sobota, 30 stycznia 2010
Pyłek już nie ma żadnych problemów...
O ile wczoraj problemów miałam sto, o tyle dzisiaj nie mam ich wcale. Ani długi, ani kredyty nie stanowią już dla mnie problemu, ani brak tego i owego, ani otyłe ciało czy ani masakrycznie alergiczna skóra, ani śnieg, ani zimno, ani wkurzające decyzje tych, co zastępują szefostwo. Nic.
Po prostu trzeba sobie przypomnieć, że jesteśmy zdrowi, że mamy siły do pracy, do nauki, że żyjemy jak pączki w maśle. Bogu dzięki.
Po prostu trzeba sobie przypomnieć, że jesteśmy zdrowi, że mamy siły do pracy, do nauki, że żyjemy jak pączki w maśle. Bogu dzięki.
czwartek, 28 stycznia 2010
Ciekawy artykuł o islamie
Dziś wpadł mi w oczy ciekawy artykuł. O islamie. O jego genezie - o tym że ma rodowód judeo-chrześcijański, co jest bardzo interesujące, czego uczy, do czego prowadzi. Polecam wszystkim, do końca trzeba przeczytać, mimo że długie, ale naprawdę dobrze się czyta. Więc czytajmy... "Islam nie jest nową religią"
pozdrawiam wszystkich odwiedzających, jeżeli tacy jeszcze są...
pozdrawiam wszystkich odwiedzających, jeżeli tacy jeszcze są...
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Polska absurdem stoi
Ten blog miał mi być miejscem do dawania upustu moim emocjom związanym z otaczająca nas rzeczywistością. Emocji jest wiele. Czasu na ich rozważanie dużo mniej.
Jako ludzie pracujący w mediach wieczorem po powrocie do domu zasiadamy przed tv i oglądamy po kolei programy informacyjne. W sumie do końca nie wiem po co, bo zazwyczaj informacje, które podają, już znamy. Jednak bardzo ciekawy jest sam sposób ich przedstawienia, oceny sytuacji, wniosków i prognoz na przyszłość. Najciekawsze są jednak te programy, kiedy w kraju się nic nie dzieje, czyli sobotnie, niedzielne i świąteczne, a już najciekawsze są Bożonarodzeniowe, bo ilość informacji dziwnej treści rośnie w tempie zastraszającym.
Wczoraj powalił mnie materiał na TVP1 o kredytach tzw. hipotecznych i biednych ludziach, którzy za swoje "głupie" (chyba - według błyskotliwych reporterów Wiadomości) marzenie o własnym M muszą płacić do końca życia, i to jeszcze spłacają bankowi dwa razy więcej niż pożyczyli. Więc branie kredytów na mieszkanie jest więc według nich dziwną i niebezpieczną fanaberią biedoty. Niestety, reporterzy TVP nie zeszli ze swojego piedestału i nie zapytali zwykłych obywateli, jaka jest prawda. A prawda jest taka, że większość ludzi marzy o własnym M, by nie bujać się po wynajmowanych norach, nawet kosztem drogiego kredytu, bo przecież nie każdy ma pensyjkę jak pan redaktorek z Wiadomości.
Dziś za to w lżejszym tonie. No w sumie śmiać mi się chciało, ale tak z politowaniem. Wiecie, jaki jest dzisiaj dzień? Dzień Jazdy Metrem bez Spodni! Sic! Nie inaczej! Zdejmuj gacie i w drogę. Od Kabat po Młociny. Dobrze, że dużego mrozu niet.
Ale to Pikuś. Pan Pikuś. W Juesej (jak podała kiedyś KAI) w jednym ze stanów - w ramach walki z Bożym Narodzeniem i normalną religijnością - wymyślono, by obok tradycyjnej szopki przed urzędem miasta postawić ateistyczną budkę poświęconą zimowemu przesileniu i takim wolnomyślicielom jak Albert Einstein czy Bill Gates. Wykonana z drewnianej sklejki budka o wymiarach 2.4 na 1.2 m, na ścianach której przedstawione są informacje na temat historii zimowego przesilenia oraz ateizmu, a także prezentowane są zdjęcia – według stowarzyszenia – czołowych amerykańskich wolnomyślicieli, dumnie stanęła obok Maryi, Józefa i małego Dziecięcia, by udowadniać geniusz myśli ateistyczno-jednak-religijnej. Bo ateizm staje się religią z własnymi bożkami, których przecież tak nie lubi. Ot, ludzka natura jest religijna, więc jak wyrzucimy Boga chrześcijan, drzwiami i oknami będą włazić bożki głupoty, egoizmu i jeszcze wielu innych plag, o których pisać już dziś nie będę:/
Jako ludzie pracujący w mediach wieczorem po powrocie do domu zasiadamy przed tv i oglądamy po kolei programy informacyjne. W sumie do końca nie wiem po co, bo zazwyczaj informacje, które podają, już znamy. Jednak bardzo ciekawy jest sam sposób ich przedstawienia, oceny sytuacji, wniosków i prognoz na przyszłość. Najciekawsze są jednak te programy, kiedy w kraju się nic nie dzieje, czyli sobotnie, niedzielne i świąteczne, a już najciekawsze są Bożonarodzeniowe, bo ilość informacji dziwnej treści rośnie w tempie zastraszającym.
Wczoraj powalił mnie materiał na TVP1 o kredytach tzw. hipotecznych i biednych ludziach, którzy za swoje "głupie" (chyba - według błyskotliwych reporterów Wiadomości) marzenie o własnym M muszą płacić do końca życia, i to jeszcze spłacają bankowi dwa razy więcej niż pożyczyli. Więc branie kredytów na mieszkanie jest więc według nich dziwną i niebezpieczną fanaberią biedoty. Niestety, reporterzy TVP nie zeszli ze swojego piedestału i nie zapytali zwykłych obywateli, jaka jest prawda. A prawda jest taka, że większość ludzi marzy o własnym M, by nie bujać się po wynajmowanych norach, nawet kosztem drogiego kredytu, bo przecież nie każdy ma pensyjkę jak pan redaktorek z Wiadomości.
Dziś za to w lżejszym tonie. No w sumie śmiać mi się chciało, ale tak z politowaniem. Wiecie, jaki jest dzisiaj dzień? Dzień Jazdy Metrem bez Spodni! Sic! Nie inaczej! Zdejmuj gacie i w drogę. Od Kabat po Młociny. Dobrze, że dużego mrozu niet.
Ale to Pikuś. Pan Pikuś. W Juesej (jak podała kiedyś KAI) w jednym ze stanów - w ramach walki z Bożym Narodzeniem i normalną religijnością - wymyślono, by obok tradycyjnej szopki przed urzędem miasta postawić ateistyczną budkę poświęconą zimowemu przesileniu i takim wolnomyślicielom jak Albert Einstein czy Bill Gates. Wykonana z drewnianej sklejki budka o wymiarach 2.4 na 1.2 m, na ścianach której przedstawione są informacje na temat historii zimowego przesilenia oraz ateizmu, a także prezentowane są zdjęcia – według stowarzyszenia – czołowych amerykańskich wolnomyślicieli, dumnie stanęła obok Maryi, Józefa i małego Dziecięcia, by udowadniać geniusz myśli ateistyczno-jednak-religijnej. Bo ateizm staje się religią z własnymi bożkami, których przecież tak nie lubi. Ot, ludzka natura jest religijna, więc jak wyrzucimy Boga chrześcijan, drzwiami i oknami będą włazić bożki głupoty, egoizmu i jeszcze wielu innych plag, o których pisać już dziś nie będę:/
niedziela, 10 stycznia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)