środa, 20 kwietnia 2011

Wielka Środa

I skończył się Wielki Post. Nie pisałam tu nic, bo to był ciężki czas dla mnie. Ale może taki powinien być Wielki Post? Okaże się w Wielkanoc... Zawsze wtedy wychodzi na jaw, jak się przeżyło ten czas... Czy były czegoś warte te smutki, oschłości i próby walki...

Ale to nie będą szczęśliwe święta dla mnie. Na Niedzielę Wielkanocą miałam termin porodu... Jakoś tak wierzyłam, że jak mam termin porodu na taki piękny dzień, to na pewno wszystko będzie dobrze, moje dziecko będzie żyło. Ale Bóg sobie inaczej zaplanował. Zabrał to Małe do siebie. A mnie tu samą zostawił.

Nic, już za tydzień będę w Rzymie... Wybywam we wtorek zaraz po świętach. Szkoda mi męża i dziecię zostawić, ale nie mam wyjścia. Taka praca. Mam nadzieję, że tam psychicznie odsapnę. Bo już nie mam sił.

"Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?"

1 komentarz:

  1. Marysiu ... Siedzę oszołomiona ... Nie wiem , co mam napisać. Bo wiem jak to jest stracić dziecko ... Nie ma takich słów, by ugasić ogień bólu. I te pytanie: dlaczego ja mój Boże?!

    OdpowiedzUsuń