niedziela, 27 lutego 2011

Ufajcie niezmiennej Bożej miłości

Tak dziś mówił na „Aniele Pańskim” nasz kochany Ojciec Święty. Myślałam, że jak umrze Jan Paweł II nikt już nie będzie tak jak on dotykał serc, ale Pan Bóg dał nam Benedykta XVI. I wierzcie mi, bo nie wiem, jak wiele jego przemówień i homilii papieskich czytacie, ale w każdej nawet krótkiej wypowiedzi Benedyka jest coś, jest jakieś zdanie, które dotyka mojego serca, które zwraca uwagę na coś ważnego, które daje światło w jakiejś sprawie. To taki niezwykły człowiek, pełen miłości i dobroci, ale i niezwykle mądry i życiowy. Jestem wielkim fanem Benedykta XVI!
Ale nie o tym miałam pisać…

W mojej pracy często piszę o prześladowaniach, dyskryminacjach chrześcijan. Od zakazu noszenia krzyża do krwawych morderstw… Wiecie, że codziennie giną na świecie chrześcijanie, tylko dlatego, że są chrześcijanami??? My tu sobie w Polsce żyjemy jak pączki w maśle. Tak. Oczywiście i tu nieraz dostajemy po głowie. Sama oberwałam ostatnio od jakiegoś oszołoma. Nie spodobał się mu mój tekst o zagrożeniach w internecie… I zamiast dyskutować z moimi argumentami… po prostu wylał na mnie wiadro pomyj. Żem zabobonna, że mam na pewno stara panna i z tłustymi włosami z kołtunem, bo tylko takie są gorliwe katoliczki… Ach, chciałam mu swoją fotę wysłać, to by się dziad zdziwił. Ale nieważne, to nic. Mogą mnie wyzywać od ciemnogrodu i ogłupionej przez czarną mafię z Watykanu – to mi się zresztą najbardziej podoba... hehe Ale tak poważnie. To co mamy w Polsce, to nic, to pryszcz, to kurz pod stopami.
Są miejsca na świecie, gdzie rodzice wysyłając dziecko do szkoły nie wiedzą czy wróci, bo są chrześcijanami. Tak jest w Iraku. Są miejsca, gdzie nawet w domu mąż z żoną nie mogą się razem modlić i mieć Pisma Świętego, bo grozi im kara śmierci. Tak jest w Arabii Saudyjskiej. Są miejsca, gdzie o podpalanie kościołów chrześcijańskich oskarża się chrześcijan. Tak jest w Indiach. Są miejsca, gdzie za przyjęcie wiary w Chrystusa grozi śmierć. Tak jest w krajach muzułmańskich. Można tak wymieniać jeszcze długo… Módlmy się za chrześcijan na całym świecie!
Niedawno zamordowano salezjanina w Tunezji. Polaka. Księdza Marka Rybińskiego. Też nieraz pisałam o morderstwach kapłanów w różnych miejscach na świecie… Ale to zupełnie inaczej, jak zobaczy się twarz tego kogoś, obejrzy filmik na youtube z wywiadem z tą osobą… (http://www.youtube.com/watch?v=QElgJPemRMM). Jakoś mi ciągle smutno z powodu jego śmierci. Nie znałam go. Ale był w wieku mojego męża. I tak sobie myślę, że jednak przez 2 tysiące lat się nic nie zmieniło, a nam pozostaje przylgnąć do Jezusa i zaufać niezmiennej miłości Boga.

„Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie” (2Kor 4,8-14)

Idzie Wielki Post. Wiecie, że koniec karnawału to czas mega wzmożonej działalności szatana? To czas wielu grzechów… Módlmy się, byśmy sami nie nagrzeszyli i za tych, co się bardzo pobłądzili lub stoją na skraju przepaści.

1 komentarz:

  1. Śmierć Księdza Marka bardzo nas zasmuciła. Ja wprawdzie nie znałem go osobiście, ale jeden mój współbrat mieszkający niedaleko studiował z nim przez wiele lat.
    Z drugiej strony, myślę, że to też niesamowite - oddać życie za wiarę. Albo stracić je za wiarę. Wartości i Bóg, do którego się przyznajemy, mogą nieraz sprawić, że będziemy w różny sposób źle przez innych traktowani, tak jak o tym piszesz. To przykre, ale chrześcijanie nigdy nie mieli łatwo, prawie wszyscy apostołowie oddali życie za wiarę. Dzisiaj często przychodzi także nam się poświęcać. To trudne, ale tak wyrażamy w wyjątkowy sposób, jak ważny jest dla nas Bóg, że On się dla nas naprawę liczy.

    OdpowiedzUsuń