Chyba na dno dna zaczęło spadać samopoczucie Hanny Gronkiewicz-Waltz i widmo braku drugiej kadencji zajrzało jej w oczy. Bo zamiast budować mosty, metro, zadbać, by remonty nie paraliżowały miasta itd., za co wszyscy jeżdżący po tym mieście byliby jej choć trochę wdzięczni, a przynajmniej nie wieszali by na niej psów, stołeczny ratusz zajął się szykowaniem plaży dla nudystów.
Ogrodzona, z natryskami, z punktem gastronomicznym, w malowniczym zakolu Wisły, gdzie piachu jest pod dostatkiem. Cud, miód i orzeszki.
Jak dziś relacjonował jakiś pan w TVN Warszawka, ma to nie tylko sprawić przyjemność golasom, ale także przyciągnąć do naszej stolicy tłumy turystów.
Ha! I tu ten pan ma rację! No bo woda jest, dużo czystsza niż parę jeszcze lat temu. Klimat jak na plażowanie może nie idealny, ale na to ratusz dużo nie pomoże (tym bardziej, że nie daje sobie rady z niczym). Piasek podobno jest i tereny zielone też, co by osłoniły to, co powinno być zasłonięte. I już widzę te tłumy w biurach podróży na całym świecie pytające, czy jest jeszcze miejsce na samolot do Warszawy, tam gdzie jest plaża dla nudystów i naturystów, a nie ma dla przeciętnych obywateli, którzy jednak lubią to i owo dla przyzwoitości zakryć...
Grunt to promocja miasta.
Co tam Starówka, parki, muzea, teatry i filharmonie, co tam dobre hotele i restauracje, co tam urocze zakątki i klimat, plaża dla golasów standardy wyznacza! Hej hop, zrzucajmy nasze wdzianka i na słonko nad Wisłę!
No właśnie to samo uważam. Żałosne to, co w tym rządzie naszym robią... Normalna plażę najpierw mogliby robić a dopiero potem myśleć o golasach...
OdpowiedzUsuń