poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Pyłek jedzie do Ziemi Świętej

Pyłek ni mniej ni więcej, tylko za tydzień wyrusza w dalekie strony i stąpać będzie śladami Pana nieba i ziemi, Króla nad królami, najpiękniejszego spośród synów ludzkich...

Och, Pyłek cieszy się jak rzadko. Bo Pyłkowi się wydaje czasem, że nie ma powodów do radości. Jakoś nie może Pyłek odnaleźć się na tym ziemskim padole. Może niepotrzebnie spadł z nieba, z ramion Ojca, może mu by było lepiej tam zostać. Ech, Pyłek na razie się cieszy, że spełni się jedno z jego marzeń - pojedzie do Ziemi Świętej. I nawet do Jordanii. Będzie ciężko. Stres jest wielki. Pyłek będzie relacjonował pobyt Papieża Benedykta XVI w Ojczyźnie Jezusa. A tam raczej porządnego biura prasowego nie będzie. Pewnie nie będzie żadnego. Pozostaną Pyłkowi tylko stare metody - długopis, dyktafon i laptop, którego bateria zgodnie z nadziejami Pyłka wytrzyma dłużej niż godzinę.
Pyłek postara się tutaj relacjonować swoje dziennikarskie podboje.

2 komentarze:

  1. Wiesz co Pyłku! Ja Ci powiem po co spadłaś z nieba... miedzy innymi po to, żeby ze mną gadać na gg... szkoda, że ostatnio tak rzadko... Bardzo ważne były dla mnie nasze pogaduchy... Życzę Ci szczęśliwej podróży i wielu pozytywnych wrażeń podczas pobytu w Izraelu!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wioluś, słońce, wczoraj padłam jak mucha o 19.30... obuzdiłam sie o 22.30 i siedzialam przy kompie do 2 w nocy:D Dzis juz postaram sie nie padac:) Buziaki

    Pylek

    OdpowiedzUsuń