niedziela, 20 grudnia 2009

Święta idą...

Święta Bożego Narodzenia tuż tuż... Taki dobry spokojny czas. Jestem bardzo zmęczona. Praca, scrapki, dom i coraz bardziej wymagający i czasozajmujacy synek. Malowanie, wycinanie, gotowanie, klejenie, budowanie, robienie zadań, granie, puzzle, lego, tory, naklejki, i tak w koło macieju, noż oszaleć można.

Marzy mi się weekend samotny, spacery, relaks, cisza, sen, ale nie wiem, czy uda mi się to zrealizować. Nie wiem jak. Nie wiem kiedy. Na razie muszę się cieszyć wieczorami. A czasem staniem w korku. hihihi Ostatnia aura ku temu sprzyja:/ Nie znoszę korków.

Wczoraj z synem ubraliśmy choinkę. Pan Mąż założył lampki. Pięknie jest. I niech tak zostanie.






poniedziałek, 14 września 2009

Pyłek chyba pecha ma:/

Jeżeli istnieje coś takiego jak pech, to z całą pewnością można powiedzieć, że Pyłek go ostatnio ma. Nic mu nie idzie. Jego dodatek w gazecie został wywalony we wrześniu, bo Pyłek ma chorego syna i się nie wyrobił z wysyłaniem tekstów 2 tygodnie przed publikacją... A miał iść w ten piątek...

A na dodatek wczoraj Pyłek dostał mandat. Buuuuuu Za prędkość. Pyłek sobie jechał, by odwieźć męża do pracy, szeroką, trzypasmową drogą, gdzie jakiś debil postawił ograniczenie do 50 km/h. Tam powinno być minimum 60! Albo nawet 70 dozwolone wrrr. Ale jak policjant Pyłka, który przekroczył dozwoloną prędkość dwa razy, zobaczył, to powiedział "No, kobiety też potrafią!". Wrrrrr Dlaczego wszyscy mężczyźni uważają, że kobiety nie umieją jeździć! To, że większość nie umie, nie znaczy, że wszystkie nie umieją! Wrrrr I dlaczego policjanci łapią tylko za prędkość w miejscach, gdzie jechanie 100 km/h nikomu nie zagraża, a nie zajmują się tymi, co jeżdżą na czerwonym, co wyprzedzają na pasach, kiedy jest na nich pieszy, co skręcają na zakazach i robią inne sztuki, zagrażające naszemu życiu??? Tylko potrafią stać z radarem w krzakach i nic więcej. No czasem jeszcze wlepiają mandaty za złe parkowanie w centrum miasta, gdzie miejsc parkingowych jest jak na lekarstwo. Wrrrrrr Nie lubię drogówki! I żądam odebrania wszystkim mundurowym wcześniejszych emerytur! Niech pracują jak wszyscy porządni ludzie do normalnego wieku emerytalnego! To oni wykańczają nas system emerytalny i budżet państwa! We wszystkich cywilizowanych krajach pracują jak wszyscy! I u nas tak powinno być.

No i poza tym Pyłka nie chcą w pewnym sklepie:/ Już Pyłek nie chce więcej złych wiadomości!

I storczyk Pyłka się złamał. Buuuuuuuu


środa, 19 sierpnia 2009

Pyłek powróci

Przepraszam za nieobecność. Wiele się dzieje. Dobrego! Nie ma czasu na blogi. Ale będzie.

wtorek, 30 czerwca 2009

Nie, nie, nie!

Znaczy powinien tytuł brzmieć „tak, tak, tak”. Bo Pyłek kocha Kościół! Kościół przez duże „K”. Kościół, który założył Pan Jezus, Kościół, gdzie swoje miejsce ma Papież – obecnie wspaniały Benedykt XVI, biskupi, księża i wszystkie pyłki tej ziemi ochrzczone i te, co ochrzczone być pragną. Kościół świętych, którzy jak Joanna D`Arc walczą zaciekle o wolność i prawdę, świętych, którzy jak Faustyna w szarości dnia codziennego pokazują nam Boże Miłosierdzie przez służbę wobec biednych, kalekich, osieroconych dzieci i zagubionych w nałogach ludzi, świętych, którzy jak o. Pio niestrudzenie walczą o nasze dusze. Pyłek kocha Kościół grzeszników (wśród których pewnie pierwszy jest Pyłek), co nie wiedzą czasem, jak żyć mają, co nie wiedzą, gdzie jest prawdą, co Bogu nie dowierzają może… dla których są przykazania za trudne, a modlitwa za nudna… Pyłek kocha Kościół wszystkich szaraczków, co po prostu starają się dobrze żyć i nie wyróżniać w tłumie, i chcą czasem dobrze i czasem nie wychodzi. Bo w Kościele znajdzie się miejsce dla każdego, kto szczerze chce w nim być.

Spodobało się Jezusowi zbawiać nas nie inaczej jak przez Kościół. I proszę tu Pyłkowi nie imputować, że jakoby uważał, by było inaczej. Nie, nie, nie. Bo choć Pyłek wczoraj pisał, że nie najważniejsze są wizyty w sanktuariach, a prawdziwa łączność z Jezusem, żywym Bogiem, to jednak w domyśle miał Pyłek „w Kościele”. Może ten domysł nie był aż tak czytelny, jak wymagała by tego klarowność wypowiedzi… I tylko w Kościele znajdziemy pełne osobiste spotkanie z Bogiem – w sakramentach, a przede wszystkim w Eucharystii.

niedziela, 28 czerwca 2009

Ludzka życzliwość nie zna granic...

Pyłek ostatnio stronił od własnego bloga z prozaicznego powodu, że nic inteligentnego do powiedzenia nie miał. Nie to żeby wszystko, co było napisane, było na poziomie IQ co najmniej Dody, ale pisać, by pisać nie mam sensu, bo się okaże, że czytać, by czytać nie będzie komu! Choć w sumie podobno bloga pisze się dla siebie, nie dla uznania publiki, to jednak Pyłka cieszy każda dusza, co przed Bogiem i ludźmi przyzna się do podglądania Pyłkowego bloga.

Więc Pyłek ostatnio cierpi na brak inteligentnych pomysłów, bo wypruwa sobie żyły w pracy. Nie ma szefa Pyłka. Pyłek sam uprawia poletko. Więc pracy jest dwa razy więcej. Nie to, żeby Pyłek narzekał, nie, ale, zawsze jest jakieś ale, Pyłek dziś miał wredny dzień.

W sumie w Kościele zarówno polskim, jak i powszechnym działo się wiele. Nie dość, że na prawdę było, o czym pisać, o czym milczeć z braku miejsca, a szkoda!, to jeszcze wieczorem nasz kochany Papież Benedykt XVI ogłosił na zakończenie Roku św. Pawła, że archeolodzy watykańscy zrobili badania, jakieś lasery, bajery i izotop węgla C13 i co się okazało? Potwierdziło się prawdopodobnie przypuszczenie i dwu tysiącletnia wiara Kościoła, że pod Bazyliką św. Pawła za Murami w Rzymie leżą szczątki Apostoła Narodów. Pyłek napisał o tym, bo to nawet ciekawe, choć przecież nie pewne na 100 %, bo DNA Pawła nie mają. Ale. Ale zaraz ktoś w redakcji wymyślił, żeby to na czołówkę dać. Pyłek się zbuntował, bo już w domu z synem siedział, a do tego Pyłek nie uważa tego, za coś czołówkowego. No ale Pyłkowi się za to oberwało. Wrrr. Niesprawiedliwie. Bo jak się jest jedyną osobą w dziale na tę chwilę, to zawojować świata się nie da.

Ale gdyby to było istotne, to by Pyłek zawojował, a przynajmniej by próbował, bo jednak Pyłek lubi swoją pracę. Ale Pyłek nadal uważa, że to dla osoby mającej pisać o wierze, to mniej istotne. To info dla archeologów bardziej niż teologów. Bo wiara to nie relikwie, to nie miejsca święte, to nie odwiedzenie sanktuariów, bazylik, nawet Golgoty, Ziemi Świętej, ale to żywa łączność z Chrystusem, to relacja z Bogiem, to radykalna przemiana życia dla Niego. Z całym szacunkiem, ale znalezienie szczątków Apostoła, czy raczej "prawdopodobne potwierdzenie dwu tysiącletniej wiary w to, że tam jest", nic nie zmienia w moim szacunku do tego świętego, nie wyjaśnia mi jego pism, nie przybliża mi jego przesłania. Kocham go jak kochałam go wcześniej.

Ale w ludzi trzeba wierzyć, choć wbijają szpile, gdy tylko odwrócisz oczy... bo nawet kaktus, jak zechce, to zakwitnie!

niedziela, 14 czerwca 2009

Pyłek miał urlop

Pyłek cieszy się właśnie ostatnimi godzinami urlopu. Pyłkowe dziecię śpi. Telewizor się popsuł. Po ulewnych dniach wyszło słońce. Pięknie jest.
Pyłek ostatnio nieobecny był w wirtualnym świecie, a to z racji tej, że siostra Pyłkowa przybyła do kraju tego mlekiem i miodem płynącego, czyli deszczem i wiatrem. A że siostra przybywa 2 razy do roku, w porywach trzy, czas cały trzeba było po brzegi wypełnić różnymi zbożnymi lub mniej zajęciami. Tak więc najwięcej czasu spędzały na zakupach, piciu kawy i piwa (Pyłek piwa nie pił, bo ciągle za kierowcę robił), kupowaniu i jedzeniu. Normalnie się Pyłek przejadł ostatni tydzień... Pobyt u dziadków dziecięcia Pyłkowego źle służy odchudzaniu... A Pyłek przecież musi! No nic. Teraz będzie się trza wziąć do roboty.

A roboty jest dużo, bo Pyłek postanowił zrobić salon! Tak. Pyłek z Panem Mężem od dawna mieszka we własnym gniazdku, które jest nawet urządzone, nie wliczając salonu, tfuu pokoju dziennego, bo do salonu mu dużo metrów brakuje:/ No ale ważne, że własne, tffuuuu bankowe. Ważne, że prawie własne.

W każdym razie zakupione zostały zasłonki, farba stoi i czeka, listwy przypodłogowe też, karnisze do wyżej wymienionych zasłonek też. Wszystko jest, tylko trza czekać, aż czas się i ochota znajdą! A znaleźć się muszą i kropka! Pyłek ma dość tymczasowości własnego salonu i tłumaczenia owej każdemu gościowi, a takowych przybywa!

Zatem, do roboty!

niedziela, 24 maja 2009

Pyłek pyłkowi wilkiem

Pyłek ostatnio zaniedbał własnego bloga, co było do przewidzenia. Powrót do normalnej rzeczywistości zawsze jest dla Pyłka trudny, bo Pyłek stałość lubi. A do tego normalna rzeczywistość jest trudna. Szef egoista. Ma w nosie nie tylko Pyłka, ale także osoby spoza jego działu i bez najmniejszego oporu wykorzystuje je do swoich egoistycznych celów. Sąsiedzi egoiści. W sobotę wieczorem, już po 18. wzięli się za wiercenie dziur w ścianach, co Pyłek uważa za czyste chamstwo, bo wiadomo, że w sobotę wieczorem to każdy albo odpoczywa, albo się bawi i słuchanie wiertarki i jęków cierpiącej ściany nikogo nie kręci. Dziecię egoista. Cały dzień żąda mamusinego bądź tatusinego „lapoka” do prywatnej li tylko przyjemności oglądania ulubionego serialu w Internecie na jutubie, w jakości niegodnej ludzkiego oka.

A przecież wszyscy jesteśmy pyłkami we wszechświecie. Nikt nie lepszy czy gorszy, nikt nie ma więcej praw niż inni, ani mniej. Jak przyszliśmy, tak przeminiemy. Nie zabierzemy do grobu ani złotych monet - i nie ważne czy zdobytych uczciwie czy nie, ani ukradzionego innym czasu, ani radości z nieszczęścia innych... Czyż nie lepiej karmić swoją duszę dobrem, pięknem, miłością, przyjaźnią? A przynajmniej uczciwością i sprawiedliwością?
Pyłkowi żal ludzi pełnych gniewu, nienawiści do innych i egoizmu, zapatrzenia się we własne czarne serce, a nawet tylko poczerniałe.

Pewnie zaraz padnie pytanie, czy Pyłek sam nie jest egoistą. A i owszem, Pyłek odpowie, że tak, bo każdy nim być powinien w pewnym stopniu, choć może ideałem chrześcijańskiej ascezy jest postawa bycia prochem, nie pyłkiem, bo pyłek to jednak aspiruje w górę, a proch już nie… W każdym razie Pyłek jest egoistą, gdy wylegiwując się na kanapie, prosi współmałżonka o to i owo, by podał, gdy zjada cichaczem ostatni kęs pysznego ciasta, gdy zagarnia dla siebie większą część ciepłej kołdry…
I tak Pyłek w swoją prywatną niedzielę, jaką była wczorajsza sobota, nie odpoczął wcale. Bardziej się zmęczył raczej i dziś musiał w tak wyduźdanym stanie stawić się pracy. Pyłek liczy tylko jeszcze na chwilę przytulenia do Jezusowego serca w czasie wieczornej Eucharystii i ma nadzieję, że wieczór już będzie piękny.