Więc Pyłek ostatnio cierpi na brak inteligentnych pomysłów, bo wypruwa sobie żyły w pracy. Nie ma szefa Pyłka. Pyłek sam uprawia poletko. Więc pracy jest dwa razy więcej. Nie to, żeby Pyłek narzekał, nie, ale, zawsze jest jakieś ale, Pyłek dziś miał wredny dzień.
W sumie w Kościele zarówno polskim, jak i powszechnym działo się wiele. Nie dość, że na prawdę było, o czym pisać, o czym milczeć z braku miejsca, a szkoda!, to jeszcze wieczorem nasz kochany Papież Benedykt XVI ogłosił na zakończenie Roku św. Pawła, że archeolodzy watykańscy zrobili badania, jakieś lasery, bajery i izotop węgla C13 i co się okazało? Potwierdziło się prawdopodobnie przypuszczenie i dwu tysiącletnia wiara Kościoła, że pod Bazyliką św. Pawła za Murami w Rzymie leżą szczątki Apostoła Narodów. Pyłek napisał o tym, bo to nawet ciekawe, choć przecież nie pewne na 100 %, bo DNA Pawła nie mają. Ale. Ale zaraz ktoś w redakcji wymyślił, żeby to na czołówkę dać. Pyłek się zbuntował, bo już w domu z synem siedział, a do tego Pyłek nie uważa tego, za coś czołówkowego. No ale Pyłkowi się za to oberwało. Wrrr. Niesprawiedliwie. Bo jak się jest jedyną osobą w dziale na tę chwilę, to zawojować świata się nie da.
Ale gdyby to było istotne, to by Pyłek zawojował, a przynajmniej by próbował, bo jednak Pyłek lubi swoją pracę. Ale Pyłek nadal uważa, że to dla osoby mającej pisać o wierze, to mniej istotne. To info dla archeologów bardziej niż teologów. Bo wiara to nie relikwie, to nie miejsca święte, to nie odwiedzenie sanktuariów, bazylik, nawet Golgoty, Ziemi Świętej, ale to żywa łączność z Chrystusem, to relacja z Bogiem, to radykalna przemiana życia dla Niego. Z całym szacunkiem, ale znalezienie szczątków Apostoła, czy raczej "prawdopodobne potwierdzenie dwu tysiącletniej wiary w to, że tam jest", nic nie zmienia w moim szacunku do tego świętego, nie wyjaśnia mi jego pism, nie przybliża mi jego przesłania. Kocham go jak kochałam go wcześniej.
Ale w ludzi trzeba wierzyć, choć wbijają szpile, gdy tylko odwrócisz oczy... bo nawet kaktus, jak zechce, to zakwitnie!
Cześc Pyłku! I tu się z Tobą zgodzę, że wiara to nie relikwie i wizyty na klęczkach w "świętych" miejscach, nie obcałowywanie obrazków i czczenie posążków... Brakuje mi w Kościele takiego bardziej osobistego podejścia do spotkania z Bogiem... gdy modlę się sama, swoimi słowami, czuję się bliżej, lepiej... a odmawiając modlitwy wspólnie, śpiewając pieśni, zawsze prędzej czy później się wyłączam... jest to dla mnie skostniała, pusta, prawie martwa forma kontaktu z Bogiem...
OdpowiedzUsuńOj masz Ty przejścia w tej swojej pracy.... masz.... Piękne to odkrycie.... nie wiedziałam.... nie słyszałam.... ale ja mało tv oglądam i mało wiadomości słucham.... zgodzę się jednak z Tobą, że nie aż tak ważne, by było tematem numer jeden... i całą resztą też się zgodzę.... :)
OdpowiedzUsuń